Wiktoria Tatarek  

"Kartki z pewnego pamiętnika" 

00 kartki z

 

Kartka pierwsza

Czy byliście kiedyś w takiej sytuacji, w której z jednej strony mówiliście sobie, że robicie słusznie pomagając a z drugiej mieliście wyrzuty sumienia, bo obawialiście się, że to może w pewnym sensie zniszczyć komuś dotychczasowe życie? Moje działania mogą bowiem zostać odczytane jako atak, gdyż zmierzają do zmiany, a zmiany bywają trudne.

Jak się pozbyć tego poczucia winy? No cóż, ja tego nie wiem. Myślę, że można nauczyć się radzić sobie z tymi emocjami.

Historia, która przydarzyła mi się i przez którą miałam właśnie taki mętlik w głowie, to historia mojej przyjaciółki Nikoli. Kiedy poznałam Nikolę, to sprawiała radość na mojej twarzy. Przy niej nigdy się nie smuciłam. Jej spojrzenie na życie było całkowicie odmienne od mojego. Ona wolała żyć pełnią życia, wszystkiego chciała spróbować. Twierdziła, że wszystko czemuś służy i trzeba czerpać z tego przyjemność. Jestem człowiekiem, który przejmuje się wszystkim i nie potrafię być taka spontaniczna i beztroska. Lubiłam ją, bo motywowała mnie do różnych działań. Było bardzo mało sytuacji, kiedy mnie denerwowała i pewnie dlatego praktycznie się nie kłóciłyśmy. Aż, moim zdaniem, wyluzowała za bardzo!

Zamiast skupiać się na tym co ona robiła a czego nie, powiem o swoich odczuciach w tej sprawie - co czułam i myślałam. To był bardzo nerwowy i przykry czas w moim życiu, ponieważ kiedy próbowałam pomóc Nikoli, ona mojej pomocy nie rozumiała i odrzucała. Pomimo moich próśb o to, żeby nie piła, bo to dla jej dobra, piła. Piła, gdy mnie nie było przy niej i dodatkowo zaczęła mnie okłamywać. Czułam się wtedy jakby to nie była moja przyjaciółka, ale ktoś obcy. Wcześniej by mnie nigdy nie okłamała. Alkohol zrobił z niej całkowicie inną osobę.

Myślałam, że Nikola jest osobą, która lubi bawić się. próbować różnych rzeczy i jednocześnie zna granice. Jednak myliłam się. W grę weszły alkohol, papierosy i czasami narkotyki. Od tej pory zaczęła mnie coraz częściej denerwować. Zauważyłam, że całkowicie straciła nad tym wszystkim kontrolę. Bardzo chcę jej pomóc.

 

Kartka druga

Dziś szłam ulicą i widziałam grupkę ludzi, którzy trzymali w rękach alkohol. Wyobrażałam sobie, że Nikola tak samo jak oni stoi i pije, kiedy nie ma mnie przy niej. Ogarnął mnie smutek i poczucie winy, że nie mogę jej pomóc.

 

Kartka trzecia

Po kilku tygodniach kłamstw Nikoli jestem zdruzgotana. Postanowiłam poprosić o pomoc kogoś, kto może zrobić więcej niż ja. Po tym zaczęły się moje wyrzuty sumienia i przemyślenia czy na pewno dobrze postępuję. Nie chciałam narobić problemów jej i jej rodzicom, bo bardzo ich lubiłam. Chciałam jej pomóc, bo wiem, że takie uzależnienia często się źle kończą.

 

Karta czwarta

Postawiłam jej granice. Polegały one na tym, że ma nie pić w moim towarzystwie. Nie chcę w tym uczestniczyć. A później z resztą grupy ustaliliśmy, że dopóki się nie uspokoi, to nie będziemy się z nią spotykać. Raz myślałam, że dobrze robię, a innym razem obawiałam się, że ona pomyśli, że się od niej oddalamy i zacznie więcej pić. Przez całą tą sytuację byłam bardzo nerwowa. Spostrzegłam, że stałam się do bólu szczera dla wszystkich innych moich znajomych i to w agresywny sposób. Bardzo mi się to nie podobało, jak się odzywam. Nie podobało mi się też to, że nie jestem w stanie nic zrobić więcej, aby pomóc Nikoli. Czułam, że nie mam na to wpływu i muszę czekać, aż moje działania przyniosą efekty. Postanowiłam się na ten czas oddalić. Dać sobie spokój ze spotykaniem się z Nikolą. Podjęłam bardzo trudną decyzję. Mamy wspólnych znajomych, których nie chcę stawiać w sytuacji wyboru, dlatego postanowiłam, że ograniczę kontakt także z nimi. Jutro ostatni raz spotkam się z nimi i powiem o swojej decyzji.

 

Kartka piąta

Dziś miałam powiedzieć im o swoich postanowieniach. Okazało się, że Nikola dowiedziała się, że gdzieś zgłosiłam fakt, że ma problem z alkoholem. Była na mnie bardzo zła, nigdy jej takiej nie widziałam. Chyba że wtedy, kiedy się kłóciłyśmy w sprawie jej picia. Pozostali rozumieli moje starania zmierzające ku pomocy. Tłumaczyliśmy jej jeszcze raz, tylko tym razem wszyscy, że to dla jej dobra, ale nie słuchała. Powiedziała, że nie ma zamiaru już z nami wychodzić, a szczególnie ze mną. Nie chce nas znać. Mówiła, że będzie się spotykać z innymi, którzy “nie robią z byle gówna jakieś poważnej sprawy”.

 

Kartka szósta

Od tamtego dnia już się do nas nie odezwała. Do dziś nie wiemy co się z nią stało. Jak sobie poradziła z tym problemem? Czy w końcu zauważyła go i czy zaczęła walkę z uzależnieniem? Wszystkim nam jej brakuje. Rozumiemy jednak, że to była jej decyzja. Było i jest nam ciężko. Ta cała sytuacja pokazała mi, że uzależnienie (nie chodzi nawet o uzależnienie od używek, alkoholu, ale o wszystkie), zmienia człowieka. Dziś rozumiem, że tego problemu nie wolno lekceważyć. Do tej pory nie wiem, czy powinnam to zgłaszać dalej, bo nie wiem czy to przyniosło jakiś efekt, a przecież do pełnoletności brakowało jej parę lat. W głębi siebie czuję, że to była słuszna decyzja. Chcę wierzyć, że Nikoli życie zmieniło się na lepsze. Szkoda mi tylko, że byłam postrzegana przez nią jako osoba, która chce zepsuć jej życie. Chciałabym, aby zrozumiała, że to nie było moim zamiarem. Zawsze kierowałam się jej dobrem. Pragnęłam naprawić jej życie, aby nic złego się nie stało.

 

Kartka siódma

Teraz kiedy myślę o sytuacji z Nikolą, wiem, że moje uczucia w tym czasie były negatywne. Bałam się o Nikolę, ale też źle myślałam o sobie. Miałam poczucie, że z jednej strony robię dobrze a z drugiej, że może rzeczywiście namieszałam zbyt dużo. Może nie powinnam się wtrącać? Nadal zadaję sobie pytanie, czy dobrze zrobiłam? Czy był jakiś inny sposób, żeby dalej utrzymywać kontakt z Nikolą? Cóż, czasu nie cofnę. Pracuję nad tym, żeby zrozumieć wszystko, co się zadziało. Mam nadzieję, że Nikola jeszcze się do nas wszystkich odezwie - cała szczęśliwa, taka jak wcześniej - że wróci do nas Nikola, która była moją przyjaciółką, a nie tą osobą, która była uzależniona i zmieniona przez alkohol na gorsze.

 

Kartka ósma

Minął rok. Uporządkowałam już trochę swoje myśli w sprawie Nikoli. Od tamtego czasu jestem bardzo wyczulona na wszelkie przejawy uzależnienia. Teraz śpiewam na różnych festynach. Mam własną wystawę plastyczną. Kiedy mam czas zajmuję się różnymi formami literackimi. Nadal widujemy się ze znajomymi i wspominamy Nikolę. Ważne w życiu jest to, aby znać granice własnego postępowania. Bo gdy się tych granic nie ma, to sytuacja może wymknąć się spod kontroli i nieść ze sobą złe skutki. Do dziś Nikola nie odezwała się do nas. Już teraz wiem, że zawsze powinnam słuchać swojego serca, bo dzięki temu dziś nie mam wyrzutów sumienia. Nie popłynęłam z nią, a poszłam w przeciwnym kierunku i realizuję swoje pasje.